Ale jestem beznadziejna:(( myślicie pewnie ze was zostawiłam...zostawiłam to wszystko...
ale nie... całyczas żyje jednym.....
eh... GRUBA ŚWINIA..----- pszeprasza....
Co ja narobilam ??? byłam chuda, byłam chuda.. nie widziałam tego.... jebnieta szmata...:|
a teraz?? matka przyszła do mnie..chwyciła mnie za mooj tlusty boczek i powiedziała ze nareszcie nie wyglądam jak
szkielet i anorektyczka.... zabolało mnie to... ona mysli ze to był komplement...dla mnie to był nooż w serce...ja
pier*** nic mnie tak dawno nie zabolało...jeśli juz matka mówi że wyglądam dobrze to jest tragicznie
Chce kości... szkieletu.. neinawidze tego mojego ciała.. NIE NAWIDZE... i tak żaluje że wszystko zaprzepasciłam..
i tak jest już od 3 lat:(( : 1)wychudzenie 2)grubnięcie 3)wychudzenie i tak sie koło zamyka...:|
nie moge zostać chuda na zawsze??
jak ja nienawidze mojego ciała....bozzeee....wycinałabym go kawałkami!!!
wiem ze jestem chora...
wole umrzeć niż czuć ten cholerny tłuszcz
WAKACJE- przyjezdza dzis koozynka..poźniej siostra..pooźniej ja wyjezdzam.... nie będzie mnie tu często..a zreszta co ja moowie:(( i tak mnie nie było:((
Wrooce, wrooce- ale CHUDA! przysięgam, przysięgam... Jesli nie poczuje kości, nie będe potrafiła wam się pokazać!!
uda mi się!!! uda mi się!! jestem cholerną optymistką.. i uda mi się:))
3mam za was kciuki...kocham was... Miłych wakacji kochane motylki:******